Imieniny: Zdzisława, Franciszka, Józefa

Wydarzenia: Dzień Składanki i Łamigłówki

Wywiady

Przebaczenie, które chroni przed naiwnością i okrucieństwem

 fot. Łukasz Kaczyński

O tym, że nie ma takich win, których nie da się wybaczyć, o ostrożności i mądrości w przebaczaniu oraz o mocy wybaczania w czasie świąt Bożego Narodzenia w rozmowie z Łukaszem Kaczyńskim opowiada ks. Marek Dziewiecki - niekwestionowany autorytet w dziedzinie psychologii, wykładowca oraz rekolekcjonista.

Łukasz Kaczyński: Czym jest przebaczenie?

Ks. Marek Dziewiecki: - Przebaczenie oznacza, że nie noszę żalu do krzywdziciela, że nie szukam zemsty, że nie wycofuję mojej miłości do człowieka, który mnie skrzywdził. Nie skupiam się na bólu i zranieniach, które może jeszcze czuję, ale jestem gotowy na pojednanie. Przebaczenie nie jest tym samym, co pojednanie, gdyż pojednanie nie zależy wyłącznie od mojej dobrej woli, lecz przede wszystkim od nawrócenia krzywdziciela. Dopóki on się nie nawraca i nie zaczyna kochać, dopóty pojednanie z takim człowiekiem nie jest możliwe.

Do czego człowiekowi jest potrzebne i dlaczego tak ważne w naszym życiu jest wybaczenie doznanych urazów?

- Wybaczenie potrzebne jest najpierw nam samym po to, żeby nie rozdrapywać ran z przeszłości. Niektórzy w myślach i przeżyciach wracają do doznanych krzywd, także tych z dalekiej przeszłości, albo tych doznanych od kogoś, kto już nie krzywdzi czy już nie żyje. Kto tak postępuje, ten sam siebie krzywdzi i sam sobie zadaje cierpienie.

Często ludzie tkwią w urazach z przeszłości? W czym taka postawa może nas blokować?

- Każde zamykanie się czy powracanie do przeszłości utrudnia nam skupienie się na zadaniach z teraźniejszości i na trosce o to, żeby tu i teraz budować dojrzałe więzi z innymi ludźmi. Przeszłość jest po to, żeby z niej wyciągać wnioski na tu i teraz, a nie po to, żeby w niej tkwić lub żeby się nią zadręczać. Jezus mówi, że kto się ogląda wstecz, ten nie jest Go godzien, gdyż nie jest wystarczająco dojrzały, aby pójść za Jezusem drogą błogosławieństwa.

Dlaczego niektórzy ludzie mówią: „nie potrafię tego wybaczyć”?

- U każdej osoby powód może być nieco inny. Raczej rzadko wynika to ze złej woli, z zatwardziałego serca czy z braku miłosierdzia. Ludzie złej woli czy niemiłosierni raczej są krzywdzicielami niż krzywdzonymi. Zwykle poważne trudności w wybaczaniu wynikają z głębokich ran, jakie zadała nam druga osoba i z faktu, że ta osoba nie zmienia się, nie żałuje, nie przeprasza, nie wynagradza. To bardzo utrudnia wybaczenie. Czasem niezdolność do wybaczenia wynika z oddalenia się od Boga osoby krzywdzonej. Bez korzystania z pomocy Boga i doświadczania Jego miłości trudno wybaczyć nawet samemu sobie, a co dopiero bliźnim.

„Wybaczyć nie znaczy zapomnieć”. Często słyszy się takie zdanie. Czy to prawda?

- Oczywiście, że to prawda. Sam mocno to podkreślam w moich tekstach i konferencjach na temat zamykania bolesnej przeszłości. Człowiek dojrzały pamięta dobro, które ktoś mu wyświadczył. Podobnie pamięta o doznanych krzywdach. Wybaczenie nie oznacza, że dotyka mnie skleroza czy że spontanicznie nie pojawiają się we mnie bolesne myśli o złu, które ktoś mi wyrządził. Te myśli nie wiążą się jednak już z tak intensywnym cierpieniem, jak na początku.

Jak wybaczyć prawdziwie, nie zachowując urazów, ale też będąc ostrożnym na przyszłość?

- To właśnie w umiejętnym połączeniu tych dwóch aspektów leży sztuka dojrzałego pojednania. Wolność od urazów i od chęci zemsty świadczy o naszej dobroci i miłości. Zachowanie ostrożności, by już nie pozwolić się krzywdzić tu i teraz ani w przyszłości, świadczy o naszym zdrowym rozsądku i o Bożej mądrości. Bóg nie chce przecież, by ktokolwiek nas krzywdził, lecz byśmy się wzajemnie kochali. Gdy druga osoba nie kocha, lecz krzywdzi, to na razie pozostaje nam kochać tę osobę na odległość, by nie mogła nas już bezpośrednio ranić: fizycznie, emocjonalnie, finansowo, społecznie, moralnie czy duchowo.

Czy są winy, których nie da się wybaczyć?

- Nie ma takich win. Wiele jednak zależy od postawy krzywdziciela. Jeśli się zastanawia i nawraca, jeśli uznaje swoje winy, szczerze przeprasza i serdecznie wynagradza, to ogromnie ułatwia nam przebaczenie. Trzeba pamiętać, że wielkoduszne przebaczenie świadczy o nas, o naszej miłości do Boga i do ludzi. Nie gwarantuje natomiast niczego krzywdzicielowi. Na końcu życia doczesnego Bóg nie zapyta krzywdzicieli o to, czy przebaczyliśmy im krzywdy, które nam wyrządzili. Zapyta ich jedynie o to, czy się nawrócili i czy zaczęli kochać.

Jak pracować nad sobą po to, żeby szczerze komuś przebaczyć, nawet jeśli to nasz największy wróg?

- Przede wszystkim należy uczyć się mądrej, a nie tylko ofiarnej miłości. Jeśli ktoś nas poważnie skrzywdził, to świadczy to nie tylko o złej woli czy wręcz podłości krzywdziciela. Świadczy to także o naszej niedojrzałości. Uczeń Jezusa kocha i szczerze stara się nikogo nie krzywdzić, a jednocześnie jest na tyle roztropny, że nie wiąże się osobiście z ludźmi, którzy krzywdzą zamiast kochać. Zadaniem tego, kto chce dojrzale przebaczyć, jest też zadbanie o własną dobrą, radosną teraźniejszość, żeby nie krzywdzić samego siebie. Najłatwiej przebacza innym ten, kto tu i teraz nikogo nie krzywdzi i kto tu i teraz stanowczo potrafi bronić się przed krzywdzicielami.

Co zrobić, gdy nie ma szansy na rozmowę z kimś, kto nas zranił? Jak wtedy przebaczyć? I czy to ważne, by przebaczenie nastąpiło w nas, nawet jeśli ktoś go nie przyjmie?

- To nie my, lecz to ten, kto nas zranił, ma moralny obowiązek nawrócić się i szukać kontaktu z nami po to, żeby uznać swoje winy, przeprosić i wynagradzać. To nie do skrzywdzonych należy uczynienie pierwszego kroku. Trzeba uważać na to, żeby nie pomylić przebaczenia z naiwnością, z pobłażaniem złu czy z komunikowaniem przebaczenia komuś, kto jeszcze nie spełnił warunków, by się dowiedzieć, że w sercu już dawno mu przebaczyliśmy. Nie próbujmy być „lepsi” od samego Boga, bo będziemy naiwni. Ojciec z przypowieści Jezusa nie idzie pierwszy do marnotrawnego syna. Wychodzi na drogę, daje znaki miłości na odległość, ale z okazaniem przebaczenia i urządzeniem święta czeka, aż syn wróci przemieniony. Módlmy się za krzywdziciela, pracujmy nad własnym charakterem, bądźmy gotowi do pojednania, gdy krzywdziciel przyjdzie do nas przemieniony.

Czy święta Bożego Narodzenia to dobry czas na to, żeby wybaczyć ludziom ich przewinienia?

- Boże Narodzenie to przypomnienie o tym, że Bóg kocha nas dosłownie nad życie. Przychodzi do nas z radosnego Nieba na tę śmiertelnie wręcz dla Boga niebezpieczną ziemię po to, żebyśmy wiedzieli, że kocha nas dosłownie nad życie. Pragnie, żebyśmy wzruszyli się tą Jego widzialną, czułą i ofiarną miłością i żeby w naszych rodzinach każdy kochał każdego. Dzieciątko Jezus mobilizuje nas do tego, żeby każdy z nas rodził się na nowo – do nawrócenia i coraz większej miłości. To w te tak rodzinne święta mamy wielką szansę na komunikowanie sobie miłości i na zamykanie bolesnej przeszłości. Inaczej krzyżujemy Dzieciątko Jezus, które utożsamia się z losem każdego z nas.

Czy przebaczenie powinno być domeną ludzi wierzących?

- Oczywiście, że tak! Ci, którzy wierzą w prawdziwego Boga, który nas rozumie, kocha i uczy kochać, który nam przebacza i za nas oddaje życie, są przez Niego wspierani na drodze przebaczenia i pojednania. Ludzie, którzy są daleko od Boga, czyli daleko od miłości, łatwo stają się krzywdzicielami. Inni z kolei łatwo stają się ofiarami krzywdzicieli. Natomiast uczeń Jezusa kocha wszystkich ludzi, lecz - w mądrości, której uczy się od Boga - do domu i do serca wpuszcza jedynie tych ludzi, którzy kochają. Pozostałych kocha na odległość.

Czy jest jakiś święty czy błogosławiony, którego postawa szczególnie uczy nas jak przebaczać?

- Każdy święty może być w tym względzie dobrym wzorem, gdyż ten, kto heroicznie kocha, potrafi także wielkodusznie przebaczać. Mnie osobiście wyjątkowo wzrusza i mobilizuje do przebaczania postawa św. Marii Goretti. Ta niespełna dwunastoletnia dziewczynka 5 lipca 1902 roku została ciężko zraniona nożem przez młodego sąsiada, który usiłował ją zgwałcić. Śmiertelnie zraniona, nie myślała o sobie, lecz o zbawieniu swego mordercy. Na łożu śmierci powiedziała kapelanowi szpitala w Nettuno: „Przebaczam mu i chcę, żeby był ze mną w raju”. Przebaczenie to błogosławiony owoc trwania w miłości do Boga i do ludzi.

Oceń treść:
Źródło:
;